czwartek, lutego 19, 2009

"Odnawialna niedola"...

Za oknem klasyczna zima, która robi swoje nie oglądając się na zażarte dyskusje o wpływie działalności człowieka na globalne ocieplenie... W "blokowiskach" dużo chłodniej niż w zamierzchłych czasach "socjalistycznej" rozrzutności (młodsi czytelnicy zapewne nie pamiętają widoku otwartych często podczas mrozów okien) ale w porównaniu z większością znanych mi wnętrz domów jednorodzinnych - w blokowych mieszkaniach jest cieplutko...

Zastanawia mnie upór z jakim właściciele okazałych willi praktykują oszczędzanie na ogrzewaniu. Stać ich na wiele; na porządne ogrzewanie, na termomodernizację lub zainstalowanie pompy ciepła i kolektorów słonecznych - ale przykręcenie gałki termostatu w najprostszy sposób załatwia sprawę. Najwyraźniej uzyskanie namacalnego, natychmiastowego efektu w postaci wszechogarniającego chłodu utwierdza całą rodzinę w przekonaniu, że naprawdę oszczędzają a także robią coś pożytecznego w sprawie globalnego ocieplenia...

Specyfika polskiej energetyki opartej na węglu coraz częściej przeciwstawiana jest w mediach potrzebie zdecydowanego przejścia na energetykę opartą na odnawialnych źródłach energii ale dyskusje jakie toczą się wokół tego są najczęściej "próżnym gadaniem". Nie wiele się w tym kierunku dzieje i nie widzę na razie szans na zmianę. Zbyt dużo zależy od dobrej woli mniej lub bardziej uświadomionych decydentów. Z zazdrością patrzę na powiew "nowego" w amerykańskiej polityce ( w tym energetycznej) i widzę, jak wielkie znaczenie ma dobry przykład idący z góry.

Przez "Odnawialny" blog p. Grzegorza Wiśniewskiego przetoczyła się interesująca dyskusja, w której świeży, intelektualny powiew wniosły komentarze p. Iwony Bilskiej (którą zresztą udało się namówić do pisania własnego bloga Energetyczne SPA - kolejnego z serii "odnawialnych" :). Szczególnie trafiło w moje przekonania CREDO p. Iwony:

Przede wszystkim mądre gospodarowanie energią, energooszczędne budownictwo, rzetelne zbilansowanie posiadanych zasobów, a następnie efektywne ich wykorzystywanie z uwzględnieniem lokalnej specyfiki.

Także z całym przekonaniem podpisuję się pod większością opinii wyrażanych przez p. Iwonę, z których poniższa szczególnie wg mnie zasługuje na zacytowanie:

Jakoś mocno drażni mnie, ciągłe powoływanie się na dewaluujące się we współczesnym, świadomym otoczeniu kryteria i ciągłe podkreślanie kompleksu "polskiej biedy". Trwonienie własnych zasobów, niegospodarność, popadanie w ideologiczne skrajności - w zależności od tego kto 'inspiruje' - to właśnie nas gubi jako Naród. Brak szacunku dla siebie samych i nieumiejętność uczenia się na błędach popełnionych w tych podobno "cywilizowanych krajach".
Tak jak na giełdzie dobry gracz potrafi wygrywać na 'spadkach', tak może my jako społeczeństwo, powinniśmy wyciągać wnioski i nauki z trudnych doświadczeń, których nie szczędziła nam historia? Mamy całe spektrum pewnych ścieżek, którymi przeszły kraje wysoko rozwinięte. Patrząc wstecz i stojąc u początku drogi, możemy wybierać rozwiązania najlepsze. A my często, z oślim uporem, chcemy brnąć tymi drogami, z wiernym odtworzeniem wszystkich wpadek i potknięć.
Ze słabości uczynić siły! :) - to mój kolejny postulat :)


Niestety, na takie dictum inny mój ulubiony bloger, p. Bogdan Szymański ( SOLARIS) odpowiedział w zaskakujący sposób: "Skończmy z populizmem tylko szukajmy rozwiązań do zaakceptowania dla współczesnej cywilizacji ".
Otóż - Panie Bogdanie - w moim przekonaniu Pani Iwona w sposób mądry i jak najbardziej sensowny szuka takich właśnie rozwiązań... I nie ma to NIC wspólnego z populizmem, naprawdę. Może trzeba na to spojrzeć powtórnie?

Niejednokrotnie, również w innych sytuacjach, przychodzi mi do głowy konstatacja, że jesteśmy całkiem bogatym krajem, z dużymi możliwościami, tylko wszystko nam przecieka między palcami, marnujemy wiele danych nam szans oraz potwierdzamy ciągle trafność przysłowia "mądry Polak po szkodzie". I tak jak z meczami piłki nożnej - pełna mobilizacja, na 200%, jedynie w sytuacji totalnego zagrożenia.

Chciałbym przytoczyć jeszcze jeden fragment tekstu p. Iwony Bilskiej, który wraz z cytowanym już CREDO pobudza do myślenia nad tą "odnawialną niedolą" i - mam nadzieję - pozwoli jeszcze wrócić do tematu bardziej konstruktywnie i ułatwić zamianę słów w czyny:

Jakaż to piękna nisza dla rozwoju POLSKICH małych i średnich przedsiębiorstw, zaopiekowanych MĄDRYM, MERYTORYCZNYM PROGRAMEM, który kompleksowo i UCZCIWIE potrafiłby ogarnąć całokształt zjawiska.

5 komentarzy:

Bogdan Szymański pisze...

Akurat moje słowa "Skończmy z populizmem tylko szukajmy rozwiązań do zaakceptowania dla współczesnej cywilizacji ".

Dotyczyły zasadności uwzględniania kosztów jako czynnika w rozwoju poszczególnych technologii oze. A nie przytoczonego cytatu. Niezależnie czy nam się to podoba czy nie ekonomia i pieniądze są istotnym elementem naszej cywilizacji dlatego W mojej ocenie kluczem do zmian w energetyce jest szukanie tanich i czystych źródeł energii a uparte wspieranie poprzez dotacje i subwencje wszystkiego co jest EKO niezależnie od ceny z założenia wcześniej czy później skazane jest na porażkę.

Jeżeli myślimy o globalnych działaniach na rzecz ochrony środowiska musimy prezentować rozwiązania będące do zaakceptowania dla większości a nie tylko dla 90% populacji najbogatszych.

Na giełdzie w czasie spadków wcale nie wygrywa dobry gracz lecz spekulant grający na instrumentach pochodnych do których przeciętny człowiek nie ma dostępu.

Iwona Bilska pisze...

Panie Romualdzie,
niech oni już lepiej zakręcają ten kurek, niż mieliby palić w piecach czym popadnie. Późną jesienią zeszłego roku, wybrałam się na wycieczkę rowerową, kiedy wjechałam w osiedle domków jednorodzinnych, zderzyłam się z taką zawiesiną dioksyn, pyłów i benzoalfapirenów :), że mało mnie nie położyły trupem. Ze dwa kilometry musiałam jechać na wdechu :). Czy za tą niską emisję, truciciele aktualnie jakoś płacą, czy nadal jest to wszystkim obojętne?

No bo póki opłaca się truć, to odnawialne nie będą cenowo konkurencyjne. Nie jest to oczywiście jedyny czynnik, ale również niezwykle istotny. Mało tego, ci modernizujący ogrzewania i inwestujący w ekologiczne systemy, też czują się trochę 'wyjelenieni'.

Co do populizmu, to Panu Bogdanowi pewno przejadły się okrągłe zdania wypowiadane wokół odnawialnych, bo istotnie wejśc z nimi w praktyczne realia jest trudno i często ten 'okrągłozdaniowy zapał', trochę gaśnie po pierwszym zderzeniu z administracyjnym gmachem.
Ale ja tam sobie w ten sposób zawsze dodaję otuchy i zagrzewam się do walki :)


Co do giełdy - Panie Bogdanie,
no ale przecież dobrym graczem może być nieprzeciętny człowiek, uczciwy posiadacz informacji i dobry obserwator, czemu od razu spekulant :)??)
Tyle, że ja tam na giełdzie się nie znam, więc pewno i tamte realia przerastają przeciętne,ludzkie pojęcie :)

Romuald Bartkowicz pisze...

Miło mi z powodu tych odwiedzin...

Co do teorii p. Bogdana, iż nie jest właściwe "wspieranie poprzez dotacje i subwencje wszystkiego co jest EKO niezależnie od ceny" - to powiedziałbym, że można też do tego podejść nie w kategoriach czarno-białych: zgodzić się na chwilowe wsparcie a te opcje które okażą się sensowne i dadzą się wdrażać masowo - obronią się już same.

Pani Iwono, owo opłacające się ciągle "trucie" to kolejny temat, który powinno się wpisać na listę spraw priorytetowych, do podrzucenia parlamentarzystom.

No i drobne wyjaśnienie dla internautów czytających te słowa... Chwilowo trwa pewne "zapętlenie" w obszarze naszych "odnawialnych" blogów, mogące wywołać małą dezorientację wśród błądzących w Sieci Czytelników ;) ale ma ono z pewnością charakter przejściowy, bo każdy z Autorów idzie przecież swoją ścieżką. Chociaż najwyraźniej dążąc do tego samego celu :))

Bogdan Szymański pisze...

Tu ujawnia się pewien paradoks

elektrownie, elektrociepłownie muszą płacić za kary za emisje SOx NOx, pyły i nawet CO2 a w prywatny domu można spalić co się chce i emitować co się chce.

To że w polsce ciągle z kominów lecą różne rzeczy oznacza:
1- niską świadomość społeczną
2- niską wycenę wartości środowiska naturalnego

W polsce w większości ludzie głównie patrzą na koszty ogorzenia i szybko się to raczej nie zmieni dlatego w mojej ocenie musimy szukać rozwiązań z zakresu OZE bodących do zaakceptowania dla przeciętnego polaka.

Paweł Kwas pisze...

Kolektory słoneczne są nadal dobrym rozwiązaniem.